Konikiewicz: Nikt nas nie oszukał. Nie mam żalu do FIM i PZM

tarasenko3035
Najlepszy junior z Rosji w Polonii Piła
16 stycznia 2016
cugowski
Żużlowe Tango Cugowskiego: Monopol BSI to nie jest dobra sprawa
17 stycznia 2016
Show all

Konikiewicz: Nikt nas nie oszukał. Nie mam żalu do FIM i PZM

IMG_5376

One Sport nie zrobi mistrzostw świata par. FIM sprzedało prawa IMG i BSI. – Ta decyzja była ciosem, ale to był biznes – mówi Jan Konikiewicz.

PRZEGLĄD SPORTOWY: One Sport nie zorganizuje mistrzostw świata par. Mało tego, Speedway Best Pairs Cup musi zmienić formułę. Czujecie się oszukani przez FIM?
JAN KONIKIEWICZ (One Sport): Oszukani? To słowo nie na miejscu. To jest biznes. FIM ma swoją strategię. To co zrobiła federacja nie zostało wymyślone w trzy minuty. Na pewno nie jest tak, że ktoś robi nam na złość. Natomiast, i tego nie kryję, ta decyzja była dla nas ciosem. Myśleliśmy, że uda nam się zrobić mistrzostwa świata par, albo przynajmniej utrzymać to co jest.

Wiecie, kiedy zapadła decyzja o sprzedaniu praw BSI?
JAN KONIKIEWICZ: Nie, bo nikt się tym nie chwalił i nie szczycił. Wiemy jedynie, kiedy zaczęliśmy dostawać sygnały dotycząco Speedway Best Pairs Cup. Już w połowie sezonu przekazano nam, na miękko, wiadomość że nie będziemy mogli tego robić. Przed toruńską Grand Prix powiedziano nam już twardo „game over”. Raz jeszcze chciałbym jednak powtórzyć, że nie zostaliśmy oszukani, ani też nie było żadnej zdrady.

FIM dawało One Sport nadzieję na to, że kiedyś będziecie mogli kupić prawa do mistrzostw świata par?
JAN KONIKIEWICZ: My od samego początku wejścia naszego produktu na rynek, jeszcze przy poprzednich władzach FIM, staraliśmy się zrobić z tego mistrzostwa świata. Zawsze był z tym problem, temat był omijany.

Wiedzieliście, że BSI ma w kontrakcie na Drużynowy Puchar Świata klauzulę zabraniającą innym podmiotom organizację zawodów w formule drużynowych mistrzostw?
JAN KONIKIEWICZ: Nie wiedzieliśmy, bo nie mamy wglądu do takich rzeczy. Mogliśmy jednak czuć, że coś jest nie tak, bo zarówno rozmowa na ten temat, jak i samo organizowanie przez nas Speedway Best Pairs Cup nie było FIM na rękę. Tak sobie myślę, że jak jeszcze dwa lata byśmy ten turniej robili to już nikt by nie patrzył czy to są mistrzostwa, czy też nie. Krążki są ważne, tytuły też, ale przecież wyłanialiśmy najlepsze pary na świecie. Budowaliśmy markę, inwestowaliśmy i to się dobrze przyjmowało. Mieliśmy już zakontraktowane rundy na kolejny sezon, ale to były wirtualne umowy, bo spodziewaliśmy się tego, że być może będziemy musieli się wycofać.

A nie myśleliście o tym, żeby lekko zmodyfikować wasz projekt, zmienić nazwę i dalej robić swoje.
JAN KONIKIEWICZ: Dostaliśmy jasny, czytelny sygnał, że nie możemy, pod żadną postacią, robić turnieju par z udziałem narodowych reprezentacji. Musieliśmy się wycofać, bo w innym razie FIM wysłałaby do poszczególnych federacji pisma z zaleceniem, żeby nie zgadzały się na start swoich zawodników pod szyldem reprezentacji.

Co można sądzić o postępowaniu FIM, które nie wysłuchało waszej oferty, a jedynie kazało się wycofać z projektu.
JAN KONIKIEWICZ: To nie było tak, że FIM przyjechał buldożerem i nas zaorał. Jednak rozmawialiśmy, jakiś proces negocjacyjny był. BSI też było w tym procesie. Skończyło się tak, że nic nie wywalczyliśmy. Tak sobie teraz myślę, że może nie trzeba było tego w ogóle robić, może wykazaliśmy się naiwnością. Była pasja i wiara, ale to nie wystarczyło. Jak teraz BSI zrobi mistrzostwa świata par to na pewno nie będę patrzył na te zawody z sympatią. Za wiele serca w to włożyliśmy.

Polski Związek Motorowy mógł wam jakoś pomóc? Pytam, bo pojawiły się głosy o Targowicy?
JAN KONIKIEWICZ: Polski związek nic nie mógł zrobić. PZM nawet nie był w sprawę zaangażowany. My jesteśmy prywatnym podmiotem, promotorem, który z krajowym związkiem współpracuje i to nam się układa. Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ, czy Michał Sikora, który jest w FIM Europe, bardzo nam pomagają w wielu kwestiach. Zresztą będziemy robili wspólnie jedną rzecz i to już niedługo. A z Targowicą dajmy spokój, bo to jest prywatny biznes.

Usłyszałem jednak taką opinię, że prezes Andrzej Witkowski, jako wiceprezydent FIM, mógł wam pomóc.
JAN KONIKIEWICZ: To są tylko czyjeś pobożne życzenia. Nawet jakby prezes zrobił awanturę to nic by to nie dało. Zresztą my nie chcemy awantur. Nasza pierwsza reakcja wywołana żalem była tak, żeby pójść na skargę do prasy, ale przemyśleliśmy wszystko i uznaliśmy, że to bez sensu. Współpracujemy z FIM przy mistrzostwach świata juniorów, walkę o ten biznes przegraliśmy, ale trzeba zachować się odpowiedzialnie.

Kiedy będziecie w stanie rywalizować z IMG i BSI, które rocznie wykładają dwa miliony dolarów na samo Grand Prix i są drugim płatnikiem w FIM?
JAN KONIKIEWICZ: To jest perspektywa od pięciu do dziesięciu lat. W takim czasie możemy się przebić. Podejmiemy rękawicę, bo nauczyliśmy się cierpliwości. Na nikogo się nie obraziliśmy, nikogo nie oskarżamy, a jeśli chodzi o Speedway Best Pairs Cup to musimy po prostu zająć się nową formułą. Rywalizacja teamów sponsorskich na wzór Formuły I może się przyjąć. W tym roku będzie ciężko, ale chcemy zrobić coś do czego kibice z czasem się przekonają. Chcemy, żeby ci co obejrzą choć jeden turniej, chcieli wrócić. Oczywiście wolelibyśmy robić mistrzostwa świata par, ale się nie dało. I chcę jasno wyartykułować, że tu nie jest winny ani FIM, ani PZM. A co do kapitału to dziś nie mamy tyle co IMG i BSI i nie stać nas na to, żeby tyle płacić za prawa. Jednak robimy swoje, rozwijamy się, obroty się zwiększają, struktury rosną, więc zmierzamy w dobrym kierunku. Na ten rok mamy bogate portfolio rozgrywek, bo jest SEC, ale i też Speedway Best Pairs Cup, mistrzostwa świata juniorów i Puchar Świata w klasie 250 cc. Do tego dojdzie projekt realizowany wspólnie z PZM.

Źródło: Przegląd Sportowy

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube