Następnym razem wrócę mocniejszy

foto: Jarek Pabijan
jarek.pabijan@wp.pl
tel +48 601 83 62 58
Jack Holder: Świetna runda w moim wykonaniu
24 czerwca 2016
janowski5556
Praga to dobre miejsce na polskie podium
25 czerwca 2016
Show all

Następnym razem wrócę mocniejszy

foto: Jarek Pabijan
jarek.pabijan@wp.pl
tel +48 601 83 62 58

Rozmawiamy z Erikiem Rissem, Niemcem który w pierwszym finale mistrzostw świata juniorów w King’s Lynn zajął czwarte miejsce, choć początek zawodów nie wskazywał na to, że dotrze tak daleko.

W King’s Lynn nie udało się Tobie wygrać, ale możesz być zadowolony z awansu do finału…

Jestem szczęśliwy, ale źle czuję się z tym, że zająłem w nim czwarte miejsce. Nie jestem również zadowolony z sumy wywalczonych przeze mnie punktów.

Początek turnieju był dla Ciebie trudny. Co się stało?

Miałem wypadek w pierwszym biegu, kiedy polski zawodnik (Krystian Pieszczek – przyp. red.) wepchnął mnie w ogrodzenie. Mój motocykl wygiął się po tym zdarzeniu, trudno się na nim jechało w powtórce. Na drugi wyścig zmieniłem więc motocykl i miałem dobry start, ale wtedy popełniłem błąd i zostałem wyprzedzony przez rywala. W trzecim swoim wyścigu miałem kolejny wypadek, ponieważ rywal jadący przede mną (Mikkel B. Andersen – przyp. red.) popełnił błąd. Przez to mój drugi motocykl również się pokrzywił. Musiałem więc kontynuować rywalizację na wygiętym sprzęcie, który nie był perfekcyjny, ale wycisnąłem z niego wszystko, co się dało.

Jak wyglądał wyścig finałowy w Twoich oczach. Była szansa na zwycięstwo?

Miałem dużą szansę na wygraną w tym turnieju. Uważam tak, ponieważ starty spod taśmy miałem perfekcyjne przez dużą część wieczoru. Ponadto miałem trzy dobre wyścigi przed samym finałem, a wcześniej pokonałem w bezpośrednim starciu Roberta Lamberta. W ostatnim biegu zawodów miałem jednak kiepski start, a to kosztowało mnie zwycięstwo. Popełniłem błąd przy przygotowaniu pola startowego, ale wyciągnąłem z tego naukę i następnym razem wrócę mocniejszy.

Zawody w King’s Lynn trwały bardzo długo. Ponad cztery godziny. To musiał być ciężki dzień.

Tak, to był naprawdę długi dzień. Tor był trudny dla kilku zawodników, ponieważ w pierwszym łuku było trochę ślisko i ciasno.

Kolejny finał mistrzostw świata juniorów odbędzie się dopiero we wrześniu. Długo będziesz musiał czekać na kolejne takie ściganie.

Tak, szkoda, że musimy czekać tak długo. Pierwsza runda przysporzyła mi wiele radości, więc nie mogę doczekać się już kolejnej. Mistrzostwa świata juniorów to świetna impreza. Udział w takich zawodach to czysta przyjemność, gdyż są one bardzo dobrze promowane. Myślę, że chłopacy z One Sport wykonują dobrą robotę.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube