Plech był twardy i zdecydowany niczym Pedersen

hampel
Hampel: Nie wyobrażam sobie kary za reprezentowanie kraju
3 grudnia 2015
szymanski-miedzinski2850
Szymański po wyborze GKSŻ: 9 lat zleciało w mgnieniu oka
5 grudnia 2015
Show all

Plech był twardy i zdecydowany niczym Pedersen

DSC_1501

Marek Cieślak przedstawia gwiazdy polskiego żużla. Tym razem pisze o Zenonie Plechu, który jego zdaniem był wielkim talentem.

Jeśli ktoś mnie spyta, kto był najlepszym polskim zawodnikiem w historii, to powiem, że Gollob. Ale jeśli ktoś mnie spyta o najbardziej utalentowanego, odpowiem że Plech.

Zenka, zwanego też „Super Zenonem” i „Golden Boy’em” pierwszy raz na torze widziałem w 1970 roku, na obozie kadry juniorów. Wyjechał taki szczuplutki chłopaczek z długimi włosami na tor i strasznie zapierniczał. Jechał inaczej niż my. Inna była sylwetka, inne prowadzenie motocykla. Takie bardzo dynamiczne. Było widać, że to wielki talent.

Jego kariera potoczyła się błyskawicznie, bo już w następnym roku btł czwarty w Złotym Kasku. Wygrał Edek Jancarz, drugi był Heniek Gluecklich, ja trzeci. Zenek pokazał jednak jak wielkie drzemią w nim możliwości. Wrażenie robiła jego technika, luz, szybkość i zdecydowanie w prowadzeniu motocykla. To było finezyjne. Nic dziwnego, że szybko stał się rywalem Edka w Gorzowie.

Dużo jeździliśmy razem w reprezentacji Polski i w różnych zawodach rangi krajowej. On w 72 roku został najmłodszym medalistą w historii. Zdobył ten tytuł dzięki pechowi Glucklicha, któremu okrążenie przed metą silnik się rozpadł. Inna sprawa, że Plech stał się wielką gwiazdą. To było widać już na pierwszym tournée do Związku Radzieckiego. Jeśli dzisiaj się dyskutuje, kto był najlepszym polskim żużlowcem w historii, to powiemy że Gollob, bo mistrz świata, bo wiele tytułów i medali, które trudno zliczyć. Gdyby jednak ktoś mnie spytał, kto był największym talentem w historii to ja bym się zastanowił i skłaniałbym się do tego, żeby powiedzieć, że był nim Plech. Jednak Zenek nie miał głowy Tomka. Brakowało mu tego podejścia do żużla. Gollob to straszny pracuś. Kiedy inni klęli, bo ciemno się robiło on dalej trenował. Wiadomo też, że Gollob żyje jak asceta, czyli „nicht trinken”. W przypadku Zenka różnie to bywało, ale w tamtym czasie wielu tak miało. Wtedy zarabiało się na żużlu grosze, więc chłopaki traktowali to na luzie. Wiadomo, że byt kształtuje świadomość, że dziś jest większa kasa, więc i profesjonalizm zawodników jest większy.

Kiedy Zenek pojechał do Anglii to wielu fachowców, wiem bo osobiście czytałem chociażby wypowiedzi Barry’ego Briggsa, był uznawany za najlepiej jeżdżącego zawodnika na jawie dwuzaworowej. I to była prawda. Dlatego Plech powinien być mistrzem kilka razy, ale za luźno do tego podchodził, za bardzo się tym bawił. Poza tym nie mieliśmy wtedy takiego sprzętu jakbyśmy chcieli.

Zenek przeżył wielkie rozczarowanie w trakcie finału mistrzostw świata w 1973 roku w Chorzowie. Był typowany na mistrza i to miało swoje uzasadnienie. Jednak skończyło się tak, że wygrał Szczakiel, drugi był Mauger, a Plech trzeci. Pamiętam studio po finale, które prowadził Jan Ciszewski. Zresztą później był on krytykowany za to, że w studio odpytywał Zenka, a mistrz Szczakiel stał ze spuszczoną głową. Cała uwaga na Zenku, widać było, że redaktor czuł żal, że to nie Plech został mistrzem. Swoją drogą to Zenek ledwo brąz uratował, bo w ostatnim wyścigu rywalizował z Grigorijem Chłynowskim i byłoby krucho, gdyby nie błąd sędziego. Zenek jechał środkiem, Chłynowski zaatakował po małej, Plech go chciał przytrzymać, ten go wypchnął i Zenek się przewrócił. Według mnie Chłynowski był wtedy niewinny. Dodam, że w 1979 Zenek się poprawił i na Śląskim został wicemistrzem świata.

Zenek miał piękną przygodę z angielskim żużlem, jeździł na antypodach, gdzie też robił za gwiazdę, był pięć razy mistrzem Polski, więc był naprawdę świetnym zawodnikiem. I ciężko było z nim wygrać. Z Edkiem Jancarzem było łatwiej, bo Zenek był szybki, odważny i szedł do końca. Nie przebierał w środkach i można by go porównać do Nickiego Pedersena. Styl Plecha charakteryzował się tym, że prosto prowadził motocykl. Inni jeździli bardziej pochyleni, a on prosto, co powodowało, że bardziej wykorzystywał oponę, łapał lepszą przyczepność. Przy jego sposobie jazdy opona brała większą powierzchnię. Tym stylem on nas przeskakiwał o kilka szczebli. Pamiętam taki jego fenomenalny występ w meczu Polska – Wielka Brytania w Gorzowie. U rywali same asy, w tym wielki Ivan Mauger. Jednak 18 tysięcy, ścisk był niesamowity, oglądało jak Zenek wygrywa z wszystkimi jedną ręką. Był nie do złapania.

Był zdolny do czynów heroicznych. W 1976 roku walczyliśmy o złoto w finale Drużynowych Mistrzostw Świata na White City. Zenek zawalił, bo tak bardzo chciał wygrać jeden bieg, że nadział się na tego co go atakował i wpadł na bandę. Straciliśmy dwa punkty, bo on jechał na drugiej pozycji, natomiast Australia zyskała jeden, bardzo ważny punkt. Później Plech jechał jeszcze raz, a jak wrócił do parkingu to zdjął buta i wylał z niego krew. Lała się strumieniem, bo okazało się, że rozciął nogę. Nikomu nic nie powiedział, miał charakter.

Jak się przeniósł w 1977 roku z Gorzowa do Gdańska to o sukcesy zespołowe nie było łatwo, choć Wybrzeże miało mocną ekipę z Dzikowskim i Stenką. Był też tam taki Roman Wieczorek z Rybnika, który przeniósł się do Gdańska. Później wyemigrował do Niemiec i stał się sponsorem Wybrzeża. Na tym korzystali zawodnicy. On wyposażył ich w Godeny i najlepszy sprzęty. Wieczorek był mi znany już wcześniej. W meczu Wybrzeża z Włókniarzem bardzo chciał z wygrać z Wiktorem Jastrzębskim i powiedział: „albo się zabiję, albo wygram”. Skończyło się tak, że ani się nie zabił, ani nie wygrał. Zenek zdobył z Wybrzeżem tylko dwa medale w lidze, ale indywidualnie ciągle brylował i zadziwiał. Nie do końca, ale długo. Dziś udziela się już jako felietonista. I jak tak czytam jego teksty to myślę sobie, gdzie ten Zenek. Ciągle zmartwionym skrzywiony, mało w nim radości życia. Żeby tak czasem potraktował to wszystko z przymrużeniem oka, żeby nie brał wszystkiego tak serio. On jednak woli być dziwny w swoich ocenach. Nie zmienia to faktu, że zawodnikiem był wyśmienitym. W historii polskiego żużla to jest absolutnie pierwsza trójka.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube