Przedpełski: Kość jest zrośnięta. Jedziemy po złoto

LOGO_NICE_RGB
Finał Nice Cup przełożony na wiosnę
20 października 2015
szymanski2825
Szymański: Do Australii lecimy z nadziejami
21 października 2015
Show all

Przedpełski: Kość jest zrośnięta. Jedziemy po złoto

pprzedpelski-engman8645

Paweł Przedpełski w ostatnim meczu ligowym złamał lewą rękę. Jednak kość jest zrośnięta i zawodnik leci z reprezentacją na finał DMŚJ do Australii.

Od złamania minęło trzy i pół tygodnia – mówi Przedpełski. – Dwa razy dziennie miałem naświetlanie w Ortus Med w Toruniu, pilnie rehabilitowałem się pod okiem Tomka Małczyńskiego, poza tym doktor Damian Janiszewski nie raz mnie składał, więc wszystko jest w porządku.

Rok temu, w duńskim Slangerup, to Paweł był bohaterem biało-czerwonych. Trener kadry Marek Cieślak stwierdził nawet, że Przedpełski na bardzo ciężkim torze był ciut lepszy od kolegów. Jak będzie teraz? – Do Mildury lecimy z nadziejami na złoto. Obrona tytułu to nasz cel, bo innego być nie może. Łatwo jednak nie będzie, bo Duńczycy są piekielny szybcy. Michael Mikkelsen, Mikkel Bech czy Anders Thomsen to naprawdę godni rywale. Do tego dochodzą Niemcy i Australijczycy, którzy będą u siebie. Poza tym w Australii mamy ostatnio wysyp młodych, zdolnych. Na torze na pewno pojawią się Max Fricke czy Brady Kurtz.

Warto nadmienić, że Paweł jest jedynym z naszych reprezentantów, który nie miał problemu ze zmieszczeniem się w limicie 300 kilogramów, bo tyle mogła ważyć skrzynia ze sprzętem, która leciała do Australii. – Waga mojej skrzyni była idealna. Miałem nawet trochę zapasu i Maksym Drabik mógł do mojej skrzyni wrzucić swoją torbę – zdradza Przedpełski.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube