News

Powrót Kołodzieja do Grand Prix!

30.07.2018, 12:04

28 lipca na torze w Landshut odbyły się jedne z najbardziej emocjonujących zawodów sezonu 2018. Szesnastu zawodników rywalizowało o trzy miejsca, gwarantujące udział w cyklu Grand Prix 2019. Jeden z Polaków spełnił marzenia o powrocie do elitarnych rozgrywek.

Na starcie turnieju stanęło trzech reprezentantów naszego kraju. Janusz Kołodziej, Piotr Pawlicki i Krzysztof Kasprzak przystępowali do rywalizacji z nadzieja, że uda się ponownie zagościć w elicie. Ten drugi startował w Grand Prix jako stały uczestnik w 2016 roku.

Szybko okazało się, że dwójka z Fogo Unii Leszno może znaleźć się w ścisłej czołówce. Popularny „Koldi” zaczął od trzech wygranych i wysłał jasny sygnał w kierunku rywali, że zamierza po ośmiu latach ponownie ścigać się z najlepszymi. Po trzech seriach kibice z Polski promienieli radością, gdyż w czołowej trójce znajdowali się Kołodziej z Pawlickim. Niestety zawody w Landshut szybko zweryfikowały plany Krzysztofa Kasprzaka, który tylko raz dojechał do mety i to z zerowym dorobkiem punktowym.

Oprócz Polaków najlepiej wyglądali Niels Kristian Iversen oraz Max Fricke. Duńczyk także potwierdził, że ostatnio jest świetnie dysponowany. W czwartej serii dopisało mu dodatkowo szczęście. Z zawodów wycofali się Matej Zagar i Krzysztof Kasprzak, a to właśnie z nimi popularny „Puk” miał się ścigać. Pod taśmą biegu szesnastego stanęli dwaj rezerwowi z Niemiec oraz David Bellego. Duńczyk wykorzystał okazję i niemal przypieczętował awans do cyklu.

Przed ostatnim wyścigiem sobotniego wieczoru, doświadczony Iversen miał już zapewniony udział w przyszłorocznym cyklu Grand Prix. Skorzystał na tym Janusz Kołodziej, którego dwójka nie dość, że zapewniła mu awans, to jeszcze w dodatku przyniosła wygraną w całych zawodach. Wielkie brawa dla Janusza!

Niestety końcówka nie należała do Piotra Pawlickiego. Dwie jedynki spowodowały, że dla Polaka ostatecznie zabrakło miejsca na podium. W tabeli było wyjątkowo ciasno, ale dziewięć punktów wystarczyło jedynie na szóstą lokatę. O ostatnie miejsce, premiujące awansem do Grand Prix bój w biegu dodatkowym toczyli Antonio Lindbaeck oraz Craig Cook. Ten ostatni nie spisuje się najlepiej w elicie, ale w Landshut pokazał, że Brytyjczycy lubią się pokazać z dobrej strony w Challenge’u. Ostatecznie jednak górą był Szwed i to on, mimo gorszego momentu startowego przejechał linię mety jako pierwszy.

Dla Janusza Kołodzieja to będzie wielki powrót do Grand Prix. Ostatnio jako stały uczestnik rywalizował w 2011 roku, jednak wówczas nie był to wymarzony sezon. Czy teraz będzie lepiej? Gratulujemy awansu i będziemy rzecz jasna trzymać kciuki za reprezentanta Polski.

Sponsorzy reprezentacji
Polecamy