News

Piotr Pawlicki i Patryk Dudek rekinami weekendu!

07.08.2018, 20:05

W ten weekend kibice speedwaya w Polsce i nie tylko emocjonowali się indywidualnymi zmaganiami na najwyższym poziomie. Kibice mogli na moment zapomnieć o ligowych rozgrywkach i dopingować swoich ulubieńców, na co dzień reprezentujących ukochane kluby.

Piątek, 3 sierpnia najlepiej wspomina Daniel Kaczmarek, który w Częstochowie sięgnął po swój drugi tytuł najlepszego juniora w kraju. Dzień później czekała nas jak co roku emocjonująca rywalizacja o Czapkę Kadyrowa. Czołówkę z naszego kraju gościło Leszno, a miejscowi kibice liczyli na to, że także indywidualnie ktoś z Fogo Unii będzie rządził i dzielił.

Do faworytów byli rzecz jasna zaliczani uczestnicy cyklu Grand Prix – Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Patryk Dudek. Tytułu bronił Szymon Woźniak, który sensacyjnie wygrał sezon wcześniej w Gorzowie.

Początek rywalizacji to dobra jazda zawodników, którzy nie byli zaliczani do faworytów. Nieźle wyglądał Norbert Kościuch, dobrze także Mateusz Szczepaniak, a u Piotra Protasiewicza widać było przebłyski, znane nam z poprzednich sezonów. Spore problemy miał za to „Magic”. Triumfator rundy GP z Hallstaviku zaliczył zero i defekt, co mocno ograniczało jego szanse na awans do wyścigu barażowego. Przypomnijmy, że bezpośrednio kwalifikowało się do finału dwóch uczestników, czterech kolejnych dostawało szanse awansu w biegu nr 21.

W miarę upływu czasu coraz więcej powodów do uśmiechu mieli fani miejscowych. Janusz Kołodziej zameldował się w finale, a Piotr Pawlicki i młodzieżowiec Bartosz Smektała spotkali się w barażu. Tam czekali na nich doświadczony „Protas” i odrodzony Maciej Janowski, który po dwóch wpadkach był do tego momentu bezbłędny. Zawodnik z Wrocławia tym razem musiał się przebijać z końca stawki, ale wykorzystał walkę „Smyka” z Protasiewiczem i wskoczył za plecy młodszego z braci Pawlickich.

Finał to sporo kontrowersji. W pierwszej jego odsłonie uślizg po kontakcie z Bartoszem Zmarzlikiem zanotował Piotr Pawlicki. Wszystko działo się na pierwszym łuku, ale arbiter Krzysztof Meyze zdecydował się wykluczyć zawodnika Cash Broker Stali Gorzów. W powtórce nie było mocnych na Pawlickiego, który przywiózł za plecami Janowskiego i Janusza Kołodzieja. Złoto i brąz dla ludzi z Leszna.

Dudek najlepszy w Ekstralidze

Rozgrywki PGE IMME zgromadziły w Gdańsku śmietankę najlepszej ligi świata. Na trybunach zasiadło ok. 3 tysięcy osób, a faworytów do zgarnięcia głównej nagrody było co najmniej kilku.

Polscy kibice mogli liczyć, że jak w większości zawodów – nasi reprezentanci odegrają główne role. Głód sportowej rywalizacji było widać u Bartosza Zmarzlika, który dzień wcześniej w kontrowersyjnych okolicznościach stracił szanse na medal IMP. Najlepszym z Biało-Czerwonych w fazie zasadniczej był
jednak Piotr Pawlicki. Żużlowiec Byków z Leszna wyraźnie miał ochotę na kolejną w ten weekend wygraną. To on u boku Nickiego Pedersena awansował bezpośrednio do finału.

W odróżnieniu od IMP, szanse udziału w rywalizacji o finał mieli zawodnicy z miejsc 3-10. Dwa półfinały i tylko zwycięzcy z awansem. Ostatecznie ta sztuka udała się Patrykowi Dudkowi oraz Emilowi Sajfutdinowowi. Ten ostatni rzutem na taśmę w ogóle wjechał do barażu.

Wyścig finałowy i jego finał wywołały sporo radości w sektorach, zajmowanych przez polskich kibiców. Patryk Dudek i Piotr Pawlicki nie dali szans rywalom, a zwyciężył zawodnik Falubazu Zielona Góra. Pawlicki do Czapki Kadyrowa dołożył drugie miejsce na podium w IMME. Pierwszą trójkę uzupełnił Nicki Pedersen.

Sponsorzy reprezentacji
Polecamy