News

Kadrowe wróżbiarstwo z Michałem Korościelem cz. 2

08.04.2019, 12:05

Przed nami nowy sezon, a wraz z nim, świeżutka porcja żużlowych rozgrywek. Przygotowania wkraczają w decydującą fazę i niebawem karuzela zacznie się kręcić. Na tym etapie zawsze pojawia się mnóstwo pytań, ale na razie pozostają one bez odpowiedzi. Wszystko obraca się wokół zagadnienia kto wstrzeli się z formą, a komu przytrafi się regres? Przed zawodnikami leży czysta karta, ale kibice już teraz chcieliby wiedzieć jak ona zostanie zapisana. Każdy głowi się nad tym, czy nasi będą w końcu górą?

W minionym sezonie Polacy zacierali ręce na rywalizację w Speedway Euro Championship. W stawce pojawiło się trzech doświadczonych i utytułowanych Polaków, z przeszłością w Grand Prix i apetytami na kolejne osiągnięcia. To pozwalało wierzyć, że wreszcie uda się przełamać nienajlepszą passę i zdobyć pierwsze w historii złoto Mistrzostw Europy, od czasu kiedy za ich organizację odpowiada firma One Sport. Ostatecznie sezon nie ułożył się po myśli Krzysztofa Kasprzaka i Piotra Pawlickiego. W stawce liczył się tak naprawdę tylko Jarosław Hampel, który konsekwentnie realizuje proces powrotu do skutecznego ścigania na arenie międzynarodowej, po poważnej w skutkach kontuzji z 2015 roku. „Mały” nie zamierza się śpieszyć i stopniowo stawia kolejne kroki.

- Myślę, że ten proces przebiega prawidłowo, ale delikatny niedosyt mimo wszystko pozostaje. Jarek Hampel do ostatniego turnieju bił się przecież o Mistrzostwo Europy. W Chorzowie nie był bez szans i widziałem, że mu na tym strasznie zależało. Ostatecznie się nie udało, ale zgarnął srebro. Pamiętajmy ile czasu wypadło z jego żużlowego życiorysu. Kiedy wracał po kontuzji, to miał już przeszło 30 lat na karku. To nie goiło się tak szybko, jak na dwudziestolatku. Do tego doszły jakieś delikatne zawirowania w życiu prywatnym, ale mimo wszystko, wyszedł z tego z twarzą. Teraz oczekuje od siebie jeszcze więcej. Nie zdziwiłbym się, gdyby w tym roku zdobył Mistrzostwo Europy – twierdzi Korościel.

Na razie Jarosław Hampel jest jedynym reprezentantem Polski w Speedway Euro Championship, ale eliminacje do tegorocznego cyklu są dopiero przed nami. Do obsadzenia pozostaje wiele miejsc, dlatego każdy stoi przed szansą pokazania swoich możliwości. To okazja do sprawdzenia się w boju i spróbowania swoich sił w międzynarodowej stawce. Nie każdy może od razu startować w Mistrzostwach Świata, a niektórzy chcieliby przekonać się na jakim etapie znajduje się ich kariera. To może być bolesna weryfikacja lub początek drogi na szczyt. Prestiżowe trofea czekają, pozostaje tylko pokazać się z jak najlepszej strony. Kibice lubią zawodników, którzy wnoszą do cyklu powiew świeżości, a przy okazji walczą o wysokie pozycje. Na którego z Polaków powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

- Chciałbym zobaczyć tam przede wszystkim młodych chłopaków, na przykład Kacpra Worynę. Oni dawaliby z siebie wszystko, bo dla nich to byłoby największe wyzwanie w dotychczasowej karierze. W minionym sezonie mogliśmy narzekać na jazdę Piotra Pawlickiego czy Krzysztofa Kasprzaka, ale jeżeli ktoś miał już w przeszłości nieco większe wyzwania i możliwości, to siłą rzeczy, potem coś mu może nie wychodzić. Żużlowcy, którzy przedtem jeździli w Grand Prix, mają chyba trochę trudniej. W ich głowie może siedzieć, że niedawno bili się o Mistrzostwo Świata, a teraz walczą o Mistrzostwo Europy. Wszystko tak naprawdę zależy od zawodnika i jego podejścia do tematu – ocenia Michał Korościel.

Interesująco zapowiada się też rywalizacja Polaków na szczeblu juniorskim. Biało-czerwoni od lat wiodą prym w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów, a przed rokiem, po sześciu latach przerwy, odzyskali też Indywidualne Mistrzostwo Europy Juniorów. Poza tym, podopieczni Rafała Dobruckiego bardzo dobrze radzą sobie w zawodach drużynowych. Co prawda, w minionym sezonie przegrali Drużynowe Mistrzostwo Europy Juniorów z Duńczykami, ale zwykle w tym formacie, jak również w Drużynowych Mistrzostwach Świata Juniorów, wygrywają z wyraźną przewagą nad rywalami.

Sponsorzy reprezentacji
Polecamy