Szpila przewodniczącego: „A może by tak szkoła przetrwania?”

Oświadczenie GKSŻ w sprawie trenera kadry Marka Cieślaka
5 sierpnia 2014
Tor żużlowy na Ursynowie bliżej lotniska?
6 sierpnia 2014
Show all

 

Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ, komentuje bieżące wydarzenia.

Jak przeczytałem, że srebrny medal naszej reprezentacji, to efekt 13 lat zaniedbań w procesie szkolenia, to aż złapałem się za głowę. Zgoda, pewnie nie wszędzie szkolenie młodych zawodników wygląda tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, tylko czy trzynaście lat i wcześniej kiedy to w MDMP było rozgrywane w czteroosobowych składach mieliśmy tyle sukcesów w Drużynowych Mistrzostwach Świata. Nie bo na sukces składa się wiele czynników, nie tylko ilość zawodników. Polska jest najbardziej profesjonalna, gdy idzie o szkolenie żużlowców. To nie jest Australia, gdzie raz do roku jeden, dwóch, góra trzech Australijczyków przyjeżdża do Europy na „szkołę przetrwania”. To nie jest Dania, gdzie wszystko odbywa się w w dużej mierze za pieniądze rodziców, którzy płacą za jazdę swoich pociech na mini-żużlu, ale również dopłacają miasta i rząd. Tam w rozgrywkach mini-żużla uczestniczy około 250 dzieci. Z tego do dorosłego żużla co roku przechodzi mniej więcej 15 zawodników.

W sumie, zwłaszcza jak się popatrzy na przykład Australijczyków, to śmiało można powiedzieć, że w żużlu nie ma żadnych reguł. To nie jest piłka, gdzie otworzy się szkółkę, zatrudni dobrych trenerów, zbierze grupę dzieciaków i wyszkoli się kilku dobrych, czy nawet bardzo dobrych piłkarzy. Żużel, to bardzo ciężki sport, gdzie ważny jest talent, ale i też determinacja i charakter osoby, która ten sport uprawia.

Damian Gapiński pisze, że mieliśmy najstarszy zespół, bo nie mamy szkolenia. No tak w sumie cała nasza drużyna była starsza od duńskiego zespołu aż o 6 lat! Tylko, że w każdym sporcie wystawia się najlepszych zawodników, a nie najmłodszych na daną chwilę, bo inaczej to byłby jakiś żart. Dwa lata temu Dania wygrała młodzieżą, w zeszłym my, bo wtedy tamci zawodnicy byli w bardzo dobrej formie. Maciej Janowski, Patryk Dudek, Bartek Zmarzlik czy bracia Pawliccy, to jest nasze naturalne i całkiem liczne zaplecze. Im niczego nie brakuje. Mają profesjonalne teamy, mają warunki do rozwoju, a jednak w tym roku nie przekonali Marka Cieślaka. Ale tak samo w zespole duńskim nie było Michaela Jepsena Jensena czy Mikkela Becha. Na pewno jednak nie zawiódł system szkolenia. Mentalność i chęć osiągnięcia sukcesu jest najważniejsza i to nie jest najważniejsze ile kto ma lat. Damian chyba zapomniał w jakim wieku Tomasz Gollob czy Grek Hancock zdobyli tytuły mistrzów świata.

Jako PZM zrobiliśmy wszystko, by kadrowicze mieli zapewnione profesjonalne warunki do przygotowań, co potwierdzili w mediach sami kadrowicze. Nie zawsze jednak jest niedziela. Nie zawsze można wygrywać złoto. Nie zawsze wszystko układa tak, jak sobie byśmy tego życzyli.

Tak się zastanawiam, czy my aby nie przesadzamy z tą dbałością o młodych. A może im też, podobnie jak Australijczykom, przydałaby się „szkoła przetrwania”?

Z kolei zapraszam wszystkich naszych trenerów na sobotę i niedzielę do Opola, gdzie zostanie rozegrany Puchar Świata w klasie 250 cc. Są to wyścigi na normalnej wielkości motocyklach żużlowych, tylko silnik ma o połowę mniejszą pojemność. Startują zawodnicy w wielu 13-17 lat.

W tej klasie, o której u nas praktycznie nic nie wiadomo startowali z sukcesami Oliver Berntzon czy też Eduard Krcmar. Impreza będzie poprzedzona dwudniowym obozem treningowym, w którym weźmie udział 28 młodych zawodników z całego świata. Być może to jest forma szkolenia, która pomoże nam na pozyskanie chłopców i również dziewczyn do naszego sportu w naszym kraju.

 

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube