TANGO CUGOWSKIEGO Szkoda, szkoda, wielka szkoda

pzm
Jacek Rempała bez ważnego certyfikatu
8 lipca 2016
bzmarzlik-kurtz-grobauer-bech3456
Grand Prix Wielkiej Brytanii. Wygrywa Lindbäck, Zmarzlik trzeci
9 lipca 2016
Show all

TANGO CUGOWSKIEGO Szkoda, szkoda, wielka szkoda

cugowski

Już jakiś czas temu usłyszałem, że problem kontuzji Jarka Hampela dotyczy nie tylko tego sezonu. Cała jego kariera stoi pod znakiem zapytania – pisze Krzysztof Cugowski.

Hampel to zawodnik, który był kreowany na następcę Tomka Golloba. Może trochę na wyrost, co nie zmienia faktu, że przed kontuzją był zawodnikiem światowej czołówki. O tym, że ma talent i możliwości mówiło się już wtedy, kiedy był juniorem Polonii Piła i jeździł w tym klubie wspólnie z obecnym trenerem kadry juniorów Rafałem Dobruckim. Jeśli teraz coraz głośniej mówi się o tym, że pod znakiem zapytania stoi cała jego kariera to możemy powiedzieć tylko, że to wielka szkoda.

Jarek miał lepsze i gorsze występy, ale generalnie trzymał wysoki poziom. Liczyliśmy na to, że prędzej czy później zostanie mistrzem świata. Nie zdobył złota, ale dwa razy był wicemistrzem i raz brązowym medalistą. Był krok od złota, a to też bardzo wiele. Trzeba też pamiętać, że to był jeden z filarów kadry. Ja go kojarzę nie tylko jako sportowca, ale i bardzo sympatycznego i elokwentnego człowieka. Ma miłą powierzchowność, sympatycznie się z nim rozmawia.

W sporcie, zwłaszcza tym urazowym, dzieją się jednak z zawodnikami przedziwne cuda. My nie wiemy, czy Jarka boli noga. Tylko on to wie. Zakładam, że może być i tak, że noga aż tak bardzo nie boli, ale zawodnik ma uraz psychiczny, który nie pozwala mu wrócić. Jeśli potwierdzi się czarny scenariusz i Hampel już nie wróci na tor, to będziemy mieli historię podobną do tej Szymona Kołeckiego czy Mike’a Tysona. Ciężarowiec Kołecki powinien być mistrzem świata wielokrotnie. Kręgosłup zawodnika jednak nie wytrzymał i nie pozwolił na zbyt wiele. Teraz Kołecki, bardzo kulturalny i elegancki człowiek, jest prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że w sporcie, przez kontuzję, nie osiągnął tego co mógł. Natomiast Tyson szedł przez ring jak tajfun. Aż przyszła walka z Jamesem „Busterem” Douglasem. On wcale nie był jakimś wybitnym zawodnikiem, ale Tyson się nie przygotował i przegrał przez nokaut. Potem wrócił, ale nigdy już nie był tym samym zawodnikiem. Pozostał jakiś uraz, w psychice miał zakodowany nokaut. Bo przecież wcześniej Mike wielokrotnie załatwiał przeciwników swoją siłą psychiczną, nie tylko fizyczną. W historii Jarka jest trochę i z Kołeckiego, i z Tysona.

Trzeba też wspomnieć, że tracąc Jarka stracimy łącznik w kadrze między młodzieżą i starszą generacją. Tomka już nie ma, młodzi wchodzą szeroką ławą, a brakuje kogoś starszego, kogoś kto potrafiłby doradzić tym młodym. Gollob był kimś takim przez lata, Jarek był kimś takim w sezonach 2013-2014. Raz jeszcze szkoda. Dodam, że kiedy rok temu Hampel złapał tą paskudną kontuzję to nie spodziewałem się, że aż tak źle może się to skończyć. Wiedziałem, że w sezonie 2015 nie pojedzie, ale liczyłem na to, że w tym roku wróci. A teraz okazuje się, że może nie wrócić wcale.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube