Zdaniem trenera kadry: Polscy sędziowie? Tragedii nie ma

pawlicki-bzmarzlik-hancock-doyle4561
Półfinał DMŚJ w Opolu. Polacy rozgromili rywali
22 sierpnia 2015
daugavpils3198
Polonia – Lokomotiv i Ostrovia – ROW w 1. rundzie play-off
23 sierpnia 2015
Show all
cieslak

Niewygodnie jest oceniać sędziów jak się pracuje w klubie, bo można oberwać rykoszetem. Ale wystawię cenzurkę w nadziei, że nikt nie będzie się mścił. Zresztą żaden dobry arbiter by tego nie robił.

Jeśli chodzi o ten sezon to tragedii nie ma. Było kilka złych decyzji, ale nie myli się tylko ten co nic nie robi. Błędy? Mnie nie przekonały dwie czerwone kartki pokazane w meczu PGE Stal Rzeszów – KS Toruń. Sędziowie muszą zrozumieć, że zawodnik jadący na czwartej pozycji też może się przewrócić. Upadki taktyczne się zdarzają, ale akurat wtedy nie miały one miejsca. I można było uniknąć błędu oglądając nagranie powtórnie, bo przecież telewizja była na tamtym spotkaniu.

W Rzeszowie pomylił się sędzia, którego bardzo szanuję. Piotr Lis to jest dobry arbiter. W tamtym momencie, tak ja to oceniam, chciał być jednak świętszy od papieża. To go zgubiło. Chociaż nie wiem, może on tak zrobił, bo jest taki trend.

Napisałem o tym co mi się nie podobało, ale ogólnie poziom polskich sędziów nie jest zły. A jakbyśmy ich porównali do zagranicznych to musielibyśmy stwierdzić, że nasi są lepsi. Wystarczy przypomnieć pana z Anglii, który prowadził Grand Prix w Warszawie. Dodam, że ja mam ciągle w pamięci sędziego z Węgier, który zawsze coś zmajstrował. Kiedyś to i Tomek Gollob do niego skakał. Nasze podwórko wygląda przy tym naprawdę nieźle. A mogłoby jeszcze lepiej, gdyby nad paroma rzeczami popracować. Przydałoby się arbitrom seminarium z udziałem zawodników, którzy sprzedaliby trochę informacji na temat techniki jazdy żużlowców i groźnych sytuacji prokurowanych przez tych co bronią swoich pozycji na torze. Często jest bowiem tak, że sytuacje stykowe są oceniane na zasadzie – był kontakt to trzeba wyrzucić. Nie zawsze jest jednak tak, że ten co się przewraca jest poszkodowany. Zdarza się, że ten co jedzie na trzeciej lub czwartej pozycji dotyka kołem deflektor motocykla przeciwnika i upada. Robi to, bo wie, że sędzia wyrzuci rywala. Bardzo łatwo można wyłapać tych, którzy celowo kładą się na innych, żeby wymusić ich wykluczenie. Peter Kildemand to robi. Widzi, że ktoś mu ucieka i wtedy stosuje tą swoją sztuczkę. Robi to wszystko tak, że rywal nie ma innego wyjścia i musi dojść do kolizji. Swoją drogą to nasz wicemistrz Zenon Plech też kiedyś miał taką sytuację. W finale mistrzostw świata na Stadionie Śląskim w 1973 roku Plech prowadził, jechał szerzej, a Grigorij Chłynowski gonił go po „małej”. Kiedy Zenek zauważył, że Chłynowski go wyprzedza to położył się na niego, Rosjanin się nadział, upadł i został wykluczony. Ze względu na takie sytuacje byłoby super jakby sędziowie zaczęli czuć, że nie każdy upadek jest zawiniony przez tego co upadł. Zimowe seminaria byłyby idealne na taką naukę. Jakby analizowano w kółko temu podobne akcje to byłoby to z korzyścią dla żużlowego widowiska, bo praca sędziów byłaby jeszcze lepsza niż obecnie.

W imię poprawy jakości pracy sędziowie powinni też mocniej pochylić się nad momentem startowym. Dziś dzieje się tak, że czasami nagradzani są ludzie, którzy próbują ukraść start. Z drugiej strony karani są ci, którzy potrafią się idealnie wstrzelić. Wyczuwają sędziego i idealnie wychodzą spod taśmy. Warto nad tym popracować, żeby takich historii było jak najmniej.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube