Żużlowe Tango Cugowskiego: Pawlicki potrzebuje pomocy

gniezno
Start Gniezno bez licencji
23 grudnia 2015
pzm
Kolejne decyzje w sprawie licencji klubowych
23 grudnia 2015
Show all

Żużlowe Tango Cugowskiego: Pawlicki potrzebuje pomocy

ppawlicki1461

Piotr Pawlicki znalazł się na ostrym wirażu. Ten bardziej utalentowany z braci ma kłopoty ze znalezieniem klubu, ale i też ma problemy z prawem.

Skąd się to bierze? Odpowiedź jest prosta. W żużlu jest za dużo pieniędzy. Młodzi dostają za wiele, a ogromna kasa często robi wielkie spustoszenie w głowie. Nawet dorosłym nagły przypływ gotówki może zamieszać. Mam przykłady ze swojej branży, gdzie tak się stało. Taka już jest natura ludzka. Skoro stary nie potrafi się oprzeć, to tym bardziej trudno wymagać tego od młodego, 21-letniego człowieka. On dopiero wchodzi w dorosłe życie, ma prawo się zagubić. W tym wieku wszystko buzuje i jak się do kogoś takiego nie wyciągnie ręki to dzieje się źle.

Kiedyś oglądałem program z Mike’m Tysonem, który opowiadał, że miał pieniądze, ale nie wiedział, jak je wydać. Mówił, że miał doradców, że zarobił 600 milionów dolarów, ale teraz jest bankrutem. Przyznał, że sam jest sobie winien. Powiedział też jednak ważną rzecz. „Gdyby był przy mnie ktoś o zdrowych zmysłach to poprowadziłbym swoje sprawy inaczej, pewnie dużo lepiej”.

Żużlowcy też potrzebują doradców. Brak wsparcia mentalnego i stosunkowo duże pieniądze powodują mętlik. Bo jak ktoś ma 18, czy 19 lat i ktoś mu dużo płaci to zaczyna myśleć, że jest naprawdę wiele wart, że jest kimś bardzo ważnym. Z czasem to myślenie eskaluje. To jest prosta droga do zatracenia. To dlatego wiele tych naszych wielkich talentów znika.

Czyja to wina? Klubów, trenerów, czy może charakterów młodych ludzi? Do tego sportu nie przychodzą aniołki. Nie przychodzą wybitni uczniowie najlepszych szkół. Zdarzają się wyjątki, ale one potwierdzają regułę. Jak klub mógłby pomóc? Z reguły postawa jest taka, masz kasę i radź sobie sam. Kiedyś to wyglądało inaczej. Od szkółki, krok po kroku, takiego młodego człowieka wychowywano. Z różnym skutkiem, ale jakiś plan był. Pamiętam Lublin i Witka Zwierzchowskiego, który był wychowawcą i był przez młodych chłopaków szanowany. Miał autorytet i to było naprawdę ważne, bo bez tego wszystko jest do kitu. Będą się pojawiały takie przypadki jak ten z Zielonej Góry. Tego byśmy nie chcieli. A już na pewno nie chcielibyśmy, żeby Piotr Pawlicki przepadł. To nadzieja, a tych nadziei mamy coraz mniej.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube