Żużlowe tango Krzysztofa Cugowskiego: Popyt na brutali

niceplz
Siódemka Macieja Polnego: Szacunek dla Kościechy i Andersena
29 czerwca 2015
IMG_0513
Rybnicki weekend mini speedwaya
30 czerwca 2015
Show all

Żużlowe tango Krzysztofa Cugowskiego: Popyt na brutali

cugowski

W żużlu od zawsze mieliśmy zawodników, którzy jeździli jak wariaci i prokurowali groźne sytuacje na torze. Trudno to oczywiście pochwalać, bo czarny sport jest sam w sobie bardzo niebezpieczny i dodatkowe atrakcje z pewnością nie są nikomu potrzebne. W żużlu śmierć czai się za każdym zakrętem, więc rozbójnicy są niemile widziani. W ostatnim czasie tym największym łobuzem jest Nicki Pedersen. Oglądam go od lat i muszę powiedzieć, że to jest wyjątkowo szpetna postać. Żeby Grega Hancocka, który jest szczytem elegancji i kultury wyprowadzić z równowagi to trzeba mieć szczególne zdolności. Pedersen musi być wyjątkowo zły, skoro taki niespotykanie spokojny człowiek jak Hancock został doprowadzony do stanu białej gorączki i rzucił się na niego z pięściami. Pedersen granice chamstwa i wariactwa przekraczał zresztą nie raz. I nie rozumiem jednego. Jak polskie kluby mogą się zabijać o tego faceta i płacić mu gigantyczne pieniądze. Toż to jest szaleństwo absolutne.

Z drugiej strony ten nasz świat jest tak skonstruowany, że jest popyt na brutali. Są oni w każdej dyscyplinie i mają swoich wielbicieli. W boksie Andrzej Gołota, choć nigdy nie osiągnął tego co mógł, był strasznie wielbiony. Ja bym jednak wolał, zamiast nieczystych uderzeń poniżej pasa, oglądać Gołotę, który trzyma ciśnienie i osiąga wielkie sukcesy. Generalnie ten przykład pokazuje, że w boksie też trzeba mieć trochę oleju w głowie. I w żużlu tak samo. Ale i tu jest wielu kibiców, którzy przychodzą popatrzeć na wariactwo. Widziałem takich, co byli na stadionie i tylko czekali aż się ktoś przewróci. Dla wielu nie ma znaczenia, że ktoś ładnie i technicznie jeździ. Liczy się to, żeby się coś działo. Wypadek to adrenalina. I dlatego brutale są tak popularni. Oni przyciągają, na nich się chodzi.

Może warto by pomyśleć nad wprowadzeniem do żużla zasad z hokeja na lodzie, gdzie po faulu często jest tak, że zawodnicy rzucają kije na bok i tłuką się pięściami. Może by to zalegalizować w żużlu. Wtedy ten sport mógłby się stać jeszcze bardziej popularny. Nicki mógłby ucierpieć, ale dyscyplina mogłaby zyskać.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube