TANGO CUGOWSKIEGO Minimum dwa samoloty do Australii

bzmarzlik3461
KONKURS Odpowiedz na pytanie, wygraj płytę z hitami Budki Suflera
25 sierpnia 2016
bzmarzlik-kurtz-grobauer-bech3449
KONKURS rozwiązany. Nagroda trafia do …
27 sierpnia 2016
Show all

TANGO CUGOWSKIEGO Minimum dwa samoloty do Australii

cugowski

Dziwi mnie, że czołówka Grand Prix lata na antypody jednym samolotem. A co by było, gdyby coś się stało? – pyta Krzysztof Cugowski.

W przeszłości zdarzały się już różne tragedie. Pamiętam jak reprezentacja Stanów Zjednoczonych w boksie leciała do Polski. Tym samym samolotem, w którym była Anna Jantar. Wiemy co się stało i reprezentacja pięściarzy przestała istnieć. A to przecież nie jedyna taka historia.

Mogę zdradzić, że jak z żoną latamy do Stanów to zawsze oddzielnie. Licho nie śpi, a świat jest tak skonstruowany, że wszystko może się zdarzyć. I właśnie, jakby się coś stało, to lepiej się rozdzielić, żeby nie było śmierci w komplecie.

Jeśli chodzi o podróżowanie żużlowców do Australii to bezwzględnie powinno się pomyśleć o jakichś większych środkach ostrożności. Nie mamy teraz zbyt wielkiej liczby klasowych zawodników, więc gdyby doszło do jakiejś katastrofy z udziałem całej czołówki to byłaby tragedia dla czarnego sportu. Jak nic trzeba by to podzielić, bo samolot z jednej strony jest najbardziej bezpiecznym środkiem transportu, ale jak już spadnie to nie ma czego zbierać.

Nie sądzę, żeby zapakowanie żużlowców do dwóch, czy nawet trzech samolotów mogło być jakimś problemem. Zresztą, nawet jakby to miało trochę drożej kosztować, warto to zrobić. Dla świętego spokoju. Wiele rodzin, nie tylko moja, tak się zachowuje, więc dobrze to przenieść na grunt profesjonalnego sportu. Zwłaszcza, że przykładów niefrasobliwego pakowania się do jednego samolotu trochę mamy.

Chcę też powiedzieć, że lot do Australii to jest naprawdę wyczerpująca wyprawa. Leciałem trzy razy, więc mam to przerobione. Jedna z moich podróży trwała dwa dni. Lecieliśmy do Melbourne przez Delhi i Singapur. A jeszcze po wyjściu z samolotu w Melbourne przesiadaliśmy się do busa, który podróżowaliśmy tysiąc kilometrów do Adelajdy. Wyszliśmy nieprzytomni.

A propos lotów to powinno się nawet podjąć jakieś środki ostrożności w przypadku przemieszczania się po Europie. Każdy sobie myśli, że komu jak komu, ale jemu nic się nie stanie. Tak jednak nie wolno, bo w najmniej oczekiwanym momencie coś się może zdarzyć. Przezornym trzeba być zawsze.

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube