Żużlowe Tango: Pozory mylą. Dotąd myślałem, że Greg Hancock jest miły i uśmiechnięty

13620116_1750613975205077_9146636995591329117_n
Jest szeroka kadra reprezentacji Polski na rok 2017. Trzynastu seniorów
19 listopada 2016
pieszczek-hansen6441
PGE IMME 2017 – 2018 w Gdańsku
21 listopada 2016
Show all

Żużlowe Tango: Pozory mylą. Dotąd myślałem, że Greg Hancock jest miły i uśmiechnięty

cugowski

Krzysztof Cugowski, wokalista Budki Suflera, wraca w swoim felietonie do wydarzeń z Grand Prix Australii w Melbourne i ocenia postawę Grega Hancocka, który w tamtych zawodach złamał zasadę fair-play przepuszczając w jednym z biegów przed siebie Chrisa Holdera.

Dotąd było tak, że Greg Hancock to był dla mnie ten jego uśmiech. Nie kryję, że miałem o nim świetną opinię. Jednak tego co stało się w Melbourne nie rozumiem. Wiem, że Chris Holder to jego kolega z drużyny, ale to było ostentacyjne złamanie zasad. Wiem, że takie rzeczy się dzieją, ale to jednak były żużlowe jaja. Facet ze złotem w kieszeni pokazuje dziwne rzeczy w dodatku działając na niekorzyść naszego Bartka Zmarzlika.

Jestem kibicem, który nie ma zakulisowych wiadomości, więc jak wcześniej patrzyłem na Hancocka to po prostu widziałem gościa, który sprawia sympatyczne wrażenie i na dokładkę ma bardzo fajne układy z młodymi. Próba wykolegowania Zmarzlika zaczyna mi burzyć ten wizerunek miłego pana. Przykro na to patrzeć. Tu mam trochę taki sam kłopot, jak ze znanymi i lubianymi złapanymi na dopingu. Ich też mi jest żal, choć wiem, że zrobili coś złego. Ja wiem, że z Hancockiem już wcześniej były jakieś problemy, że czasami lubił się spóźnić na samolot, ale dopiero teraz widzę ten wielki cień na jego wizerunku.

 Nie byłoby jednak sprawy Hancocka, albo byłoby takich tematów mniej, gdyby prezesi trochę zweryfikowali swojego podejście do zawodników. Za bardzo chcą im przychylić nieba, pozwalają im na wszystko i potem taki żużlowiec nie ma do nich szacunku. Nicki Pedersen zarobił swego czasu w Rzeszowie furę pieniędzy, ale spuścił klub do niższej ligi. W kluczowych momentach wybierał Grand Prix, a ligę odpuszczał. Z Hancockiem też było ostatnio trochę szaleństwa. Jeszcze nie słyszałem, żeby fabryka przyjeżdżała do pracownika, a tu trochę tak było.

Cała ta historia z Gregiem w roli głównej pokazuje, że pozory mylą. Wszędzie jest jednak tak, że znajdują się ludzie, którzy za fasadą miłej powierzchowności kryją jakąś ciemną stronę, czy wręcz są łobuzami. Polecam jednak naszym klubom, żeby wzięły głębszy oddech i zmieniły swoje zachowanie w stosunku do gwiazd. W innym razie dojdzie do zachwiania proporcji, a przecież to zawodnicy są dla klubów, a nie na odwrót. I zwłaszcza w Polsce, gdzie płaci się najlepiej i najwięcej powinno się o tym pamiętać.

 

Dodaj komentarz

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube