Kto założy złoty plastron po inauguracji w Landshut? Wraca cykl Grand Prix

2 maja o 19.00 rusza Grand Prix 2026. Najlepsi z najlepszych będą się ścigać w niemieckim Landshut. Wśród uczestników będzie aż czterech naszych zawodników, na czele z 6-krotnym mistrzem świata Bartoszem Zmarzlikiem.

Zmarzlik wygrał ubiegłoroczną rywalizację i zrównał się w liczbie medali z największymi legendami tego sportu: Tonym Rickardssonem oraz Ivanem Maugerem. Polak nie ma jednak dość, wciąż jest głodny sukcesu, co niejako z automatu czyni go jednym z głównych kandydatów do wygrania GP 2026.

Zmarzlik z nosem w laptopie

Zmarzlik wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu, gdzie jeździł jak natchniony, ale przegrał pięć ostatnich rund z Bradym Kurtzem. Australijczyk miał wtedy pewną sprzętową przewagę, ale zimą Zmarzlik dużo pracował nad tym, bo to zniwelować. Dlatego są nowinki w sprzęcie Bartosza. Coraz częściej można zobaczyć naszego zawodnika w trakcie zawodów z nosem w laptopie. Na bieżąco analizuje dane związane z pracą jego maszyny, co już przekłada się na świetne wyniki w lidze.

To wielki atut Polaka

Zdaniem ekspertów sprawa złota rozstrzygnie się w trójkącie Zmarzlik, Kurtz, Jack Holder. Ci trzej wymieniani są jednym tchem, jako kandydaci do wygranej w całym cyklu. Zmarzlika wyróżnia to, że od kilku sezonów pokazuje, że jest bardzo stabilny, że trzyma odpowiedni i wysoki poziom. To niełatwa sztuka. Jeśli Australijczycy chcą mu zagrozić, to muszą zrobić to samo.

Woryna z szansą na niespodziankę

Oczywiście w Landshut wcale nie musi wygrać jeden z trzech głównych faworytów. Zawody są szansą także dla innych zawodników. Jak się popatrzy na średnie w PGE Ekstralidze, to psikusa może sprawić Kacper Woryna, który po przenosinach do Orlen Oil Motoru Lublin ewidentnie ożył. Ma dobry start, nieźle jeździ przy krawężniku, a te atuty mogą mu dać wynik w Landshut. W lidze błyszczy też Ukrainiec Nazar Parnicki, który wskoczył do GP w miejsce Taia Woffindena. On też może sprawić niespodziankę. Przede wszystkim warto jednak zwrócić uwagę na Michaela Jepsena Jensena. Duńczyk ma za sobą dwa świetne i równe sezony w lidze. To zdecydowanie sprawia, że ci najlepsi muszą na niego uważać.

Dodajmy, że zwycięzca rundy w Landshut założy złoty plastron lidera. To rozwiązanie kiedyś już mieliśmy w GP, teraz ono wraca, a promotor nie kryje ekscytacji. My trzymamy kciuki, żeby pierwszym liderem był Polak. Poza Zmarzlikiem i Woryną w Landshut zobaczymy też Dominika Kuberę i Patryka Dudka.