Podwójny Manchester, to kluczowa runda w cyklu. Rok temu wygrał tam Bartosz Zmarzlik, który w dwóch turniejach zdobył o 4 punkty więcej niż Brady Kurtz. Australijczyk odrobił 1 punkt w sprincie, ale i tak wyjechał ze swojego domowego toru w Anglii pokonany. Jak będzie teraz?

Nie mielibyśmy nic przeciwko powtórce z 2025. Raz, że tamte turnieje naprawdę fajnie się oglądało (było dużo dobrego ścigania), a dwa, że Bartosz Zmarzlik grał jedną z głównych ról. W piątek zajął drugie, w sobotę pierwsze miejsce i tymi wygranymi ustawił rywalizację w cyklu. Kurtzowi nie pomógł potem skuteczny finisz i pięć wygranych z rzędu.

Zmarzlik zmuszony, by trzymać gaz

W tym roku Zmarzlik też jest jednym z mocnych kandydatów do wygrania podwójnej rundy. 6-krotny mistrz świata w dwóch dotychczasowych turniejach jechał na równym i bardzo wysokim poziomie. Nawet jeśli prędkość w jego motocyklach nie była jakaś szalona, to potrafił dołożyć na tyle dużo ze swojego bogatego arsenału umiejętności, że zaliczył dwa finały. W obu zajął trzecie miejsce.

Sytuacja w klasyfikacji przejściowej jest taka, że Zmarzlik właściwie nie może sobie pozwolić na zwolnienie tempa. Musi być czujny, musi uważać, bo za jego plecami jest spory ścisk. Drugi, co bardzo nas cieszy, jest Kacper Woryna, który do Zmarzlika traci raptem 1 punkt. Woryna na inaugurację w Landshut pokazał, że potrafi się bić z najlepszymi. W Pradze, gdzie jechał w żółtym plastronie lidera, był już w innej pozycji. Czuł na pewno większą presję. Zdołał jednak dołożyć 11 punktów, co w tych okolicznościach należy uznać za spory sukces. W Manchesterze Woryna wraca do roli atakującego, co oczywiście zwiastuje wielkie emocje.

Za plecami Polaków mocna grupa pościgowa

Prowadzący w klasyfikacji Polacy muszą uważać na Brady’ego Kurzta (26 punktów), zwycięzcę z Pragi Leona Madsena (21), błyskotliwego Jacka Holdera (21) i reprezentanta gospodarzy Roberta Lamberta (20).

Gdzieś tam za plecami wymienionych wyżej zawodników czai się Patryk Dudek, który dotąd zdobył 15 punktów. Czas działa jednak na korzyść naszego żużlowca. Wszedł on w sezon drobnymi kłopotami (mają one charakter sprzętowy), dotąd radzi sobie ze zmiennym szczęściem, ale 33-latek może w Anglii zaskoczyć.

I tylko Dominika Kubery żal

W Manchesterze nie zobaczymy Dominika Kubery, który dochodzi do siebie po kontuzji. To jedna z trzech wielkich gwiazd, której zabraknie w tym turnieju. W GP Wielkiej Brytanii nie pojadą też Fredrik Lindgren i Daniel Bewley. Oni też są kontuzjowani.