29 sierpnia na PGE Narodowym w Warszawie odbędzie się finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. Tytuły bronią Polacy, ale Mark Lemon, menedżer Australii przekonuje na łamach „Speedway Star”, że to on ma najlepszą kadrę na świecie.
– Takie mam wrażenie i to jest ogromny komfort – mówi Lemon. – Mamy głębię składu. Kluczowe będzie oczywiście unikanie kontuzji przed najważniejszymi imprezami, ale mamy kilka asów w rękawie – dodaje menedżer Australii.
Od Lemona bije duża pewność siebie, ale uczciwie trzeba przyznać, że gdyby tak pisać teksty z cyklu: „oni mogą zagrozić Polakom”, to właśnie reprezentacja Australii otwierałaby taki cykl. Właśnie za względu na mnogość gwiazd i głębię składu.
Wystarczy spojrzeć na statystyki czterech pewniaków do jazdy w finale DPŚ. Australia zapewniła sobie start wygrywając ubiegłoroczny finał Speedway of Nations.
- Imię i nazwisko zawodnika Grand Prix: miejsce i punkty PGE Ekstraliga: miejsce i średnia
- Brady Kurtz 2/182 4/2,209
- Jack Holder 5/118 10/2,145
- Max Fricke 8/79 20/1,943
- Jason Doyle 10/66 13/2,099
A gdyby któryś z nich wypadł, to Lemon ma w czym wybierać. W pierwszym rzędzie może sięgnąć po Rohana Tungate (26. miejsce w rankingu Ekstraligi, średnia 1,745) i Jaimona Lidseya (31/1,618), ale są też inni. FOGO Unia Leszno właśnie wróciła do elity z dużą pomocą Bena Cooka. Na zapleczu PGE Ekstraligi świeci gwiazda Ryana Douglasa, z kolei w Krajowej Lidze Żużlowej błyszczy Sam Masters. I to jest ta piątka pierwszego wyboru. Są też głębokie rezerwy, czyli Josh Pickering, Zach Cook i Chris Holder. – Opcji jest sporo – Lemon zaciera ręce, licząc zdecydowanie na to, że jego zawodnicy pójdą za ciosem i do złota w SON dołożą kolejne w DPŚ.
Australia na złoto w DPŚ czeka 24 lata. Ostatnie zdobyła w 2002 roku w Peterborough. Z kolei ostatni medal w DPŚ (brązowy) Australia zdobyła w 2014.








